Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 620 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Szczegół

czwartek, 17 maja 2012 12:08

 

 

Ideałów nie ma.

 

Dlatego raczej ich nie gonię.

Jeśli ktoś wydaje się być idealny... ja odbieram go jak fałszywkę, podróbkę.

 

Lubię ludzi, którzy mają w sobie coś charakterystycznego.

Coś czasami trudnego do zidentyfikowania... coś, co odróżnia ich od innych.

Coś co może wydawać się nawet wadą. Haczyk na którym się zawieszam...

 

Takie z pozoru byle co. Mało istotny szczegół, niuans, drobnostka.

Nic ważnego...

 

Ale... kilka idealnych drobiazgów i okazuje się, że może powstać coś prawie perfekcyjnego.

Prawie... bo ideałów nie ma. To po co za nimi gonić?

 

... może dla przyjemności gonienia..?

 

 

 



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

O prawach fizyki

sobota, 12 maja 2012 10:09

 

 

Można być dwiema rzeczami jednocześnie?

Można.

 

Światło jest falą i cząsteczką jednocześnie.

 

Ja nigdy nie zrozumiem co to jest światło. Pewnie nikt nigdy nie zdoła mi wytłumaczyć też co to jest prąd.

 

Właściwie to wiedza „co to jest prąd” jest mi zbędna.

Wystarczy, że ten prąd mnie przeszywa.

Wystarczy, że przeze mnie przechodzi.

Że czuję ten stan napięcia... W woltach. Napięcie mierzy się w woltach.

A czym większe natężenie tym dla mnie lepiej.

 

I o prądzie to może jeden Ohm coś wiedział. Wymyślił prawo, że natężenie jest wprost proporcjonalne do napięcia panującego między końcami przewodnika.

 

Potem ktoś wymyślił izolatory...

 

 

 

Światło...

Jeśli można być dwoma rzeczami jednocześnie to można też być w dwóch miejscach jednocześnie.

-         pierwsze prawo szmiry.

 

 

 

 

 

 

„...nawet tramwaje dotykają trakcji

a jednak ten prąd co moc im daje

to przy nas nie ma bytu racji „

 

.... i to, to ja rozumiem. Ten to się na prądzie zna.

 

Żeby tylko ten prąd mnie nie kopnął.

 

 

 

 

EDIT

I jeszcze od wczoraj chodzi mi po głowie to :

 

 

Ponoć masakra... takie krążą opinie...

Może i masakra ale jaka ładna...

Wrzucam bo za chwile przeleci i o tym zapomnę.

 

 

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (19) | dodaj komentarz

O gruzie.

poniedziałek, 07 maja 2012 12:33

 

 

 

A zaczęło się wszystko od tego ze trzeba było wywieźć gruz...

No... ale najpierw załadować gruz na wywrotkę... właściwie wywroteczkę.

I do tego byli potrzebni dwaj Szanowni Panowie Żulowie, którzy mieli swymi delikatnymi rencami to uczynić.

Pożyczony samochód już podstawiony a Szanownych Panów Żuli nie ma...

W końcu jeden się pojawił:

-         Kurwa nie ładujemy, dyszcz pada. Ja pierdole robić w dyszcz.

Jaki deszcz? – wywalił ze zdziwienia oczy mój mąż - dwie krople wody to nie deszcz. Może ptak ci na głowę nasrał.

-         Ja pierdola nie ładuja w dyszcz!

I tyle Sznownego Pana Żula widzieliśmy.

 

Chwila konsternacji. Co robić? Dzwonić po kogoś? Za mało czasu.  Samochód trzeba oddać wieczorem. Albo dzisiaj albo za nie wiadomo kiedy...

 

Mój mąż stał tak ułamek sekundy po czym wzorem Szanownego Pana Żula powiedział:

 

-         To ja też ich pierdole. I wziął w łapska taczkę i poszedł ładować.

 

Teraz ja stałam zastanawiając się co też mam uczynić...

Dałam się jednak ponieść ogólnemu nastrojowi. Pomyślałam „to ja też ich pierdole” i wzruszając ramionami poszłam do domu zmienić buty. Poodgrażałam się w myślach, że zeciaka do piwa to Szanowni Panowie Żulowie zobaczą ... ale jak go wydaje na swoją wódke... i  złapałam się za taczkę.

 

No i zaczęło się.

 

Ciągle miałam poważne opóźnienia w porównaniu do niego, no to musiałam wymyślać tłumaczenia.

A to że mam gorszą taczkę bo bez wspomagania i turbiny. A że to kontroli trakcji nie mam i dlatego słabiej w zakręty wchodzę. A to ze nogi mam krótsze od niego i muszę więcej kroków robić to i męczę się szybciej... a to, że stopy mniejsze o i przyczepność nie ta...

 

Właściwie dobrze się bawiąc nie wiadomo kiedy wywieźliśmy dwie przyczepy – jakieś cztery tony.

 

Jak ja usłyszałam, że to CZRERY TONY było i teoretycznie dwie są moje prywatne i osobiste...

No! Mów do mnie jeszcze!

Poczułam moc i o dziwo wcale nie byłam zmęczona.

- Teraz jestem jak Pudzian. I na dowód, że mówię prawdę postanowiłam się podciągnąć na trzepaku obok którego staliśmy...

- iiiiii....

 

- iiiiii....

 

- iiiiiii....

 

- i nic.

 

-         Dobra jesteś Pudzian – z politowaniem usłyszałam.

-         TY, no ale trochę się podciągam nie?

-         Nie. Nic a nic – był bezlitosny.

-         No przecież widzę... z trzy centy idzie – łapałam się tej deski ratunku co to jej nigdzie nie było.

-          Z trzy centy? Tak, z trzy centy to ty szyje wyciągasz.

-         To przez tę zimę...całą nic nie robiłam, ale wystarczy mi tydzień i się podciągnę na tym cholernym trzepaku.

 

ŚMIECH.

GROMKI ŚMIECH.

 

-         Założymy się? – teraz mnie już wkurzył.

-         Dobra o co?

 No i tu nie doszliśmy do porozumienie o co bo właściwie nagroda dla mnie bywa też nagrodą dla niego i na odwrót.

 Ale zakład jest zakład.

 

Całą sobotę ćwiczyłam.

 

- Pompki musisz robić...Ile zrobisz?

- Dziesięć - strzeliłam bez zastanowienia.

- No to dajesz!

Szybko zostałam uświadomiona, że to co robię to nie pompki...

-         Nos przy ziemi – to jest pompka.

-         Phiii, dobra.

Nos miałam przy samej ziemi.

iii....

 

iii...

 

iii...

nie podniosłam się. Padłam na pysk!

 

-         Ha ha  1:0 dla podłogi – usłyszałam.

-         Ejjjj, tak się nie da!

-         Da się.

-         To pokaż.

Teraz przegiął!

Zrobił dwadzieścia. Na pewno oszukiwał... I jeszcze wstał z miną, że mógłby dalej tylko mu się znudziło.

Nie mógłby. Widziałam.

 

Nieee. Tak nie może być.

Niedziela przywitała mnie bólem wszystkich mięśni. Dobrze. Znaczy że są.

Kazał mi rozćwiczyć.

Poniedziałek zaczęłam od ćwiczeń. 

 

Robię 28 brzuszków. A nos przy ziemi w pompce utrzymuję taki czas, że baaardzo szybko liczę do piętnastu z tendencją zwyżkową. Tylko nie wiem czy wytrzymuje coraz więcej czy liczę coraz szybciej... zanim pocałuje się z podłogą .

Na razie podłoga wygrywa... Na razie...

Podciągam się na ościeżnicy drzwi jakieś dziesięć centów.

Najpierw kazał mi zdjąć klapki bo mnie obciążają. Potem powiedział, że podciągam się więcej fakt - ale to nie dlatego, że jestem silniejsza tylko przez ta trzy dni pewnie schudłam to mniej muszę podnosić.

Ponieważ rzeczona ościeżnica zaczęła niebezpiecznie się ruszać usłyszałam, że jestem Człowiek Demolka i obiecał, że dzisiaj zamontuję mi specjalny wysięgnik.

Za hantle robi 5 litrowa butelka z wodą – 20 razy na rękę.

 

A jak się go zapytałam po ile mam robić to mi powiedział, że zawsze dwa razy więcej niż mogę...

 

 

Myślę, że pod koniec miesiąca będę mogła walczyć z Najmanem. Na pewno wygram. Przecież z nim wszyscy wygrywają....

 

 

A serio wysiłek fizyczny to było coś czego ostatnio miałam mało i czego mi brakowało a nie mogłam się zmobilizować.

Wszystko mnie boli ale czuję się świetnie.

Ponoć ma to swoje naukowe wytłumaczenie... wydziela się wtedy adrenalina.

 

I to by się zgadzało bo ja nie wiem gdzie i skąd ona mi się wydziela ale strasznie ją lubię.

 

 

I po namyślę... w razie czego dam tego zeciaka Żulom. Tak z wdzięczności... za ich zbawienny wpływ na moje życie.

 

No i muszę mieć wzorzec i niedościgniony ideał do którego będę dążyć. 

A czy jest... no czy jest ktoś lepszy od niego :

 

  

 

 

 



Podziel się:
Tagi: brak

komentarze (23) | dodaj komentarz

Meksyk

niedziela, 29 kwietnia 2012 10:11

 

 

A dzień dzisiaj piękny.

Taki o którym wiem, że nie będzie stracony.

Taki w którym zapragnę zrobić coś głupiego.

 

 

 

Miała być Tijuana, tequila, seks i marihuana.

No cóż Tijuana odpadła.

Kolejny termin wyjazdu odłożony.

Co prawda nie miał być to Meksyk ale i tak nie wypalił.

Czas i kasa.

Ale to nic została jeszcze tequila seks i marihuana...

 

Przecież jest tyle rzeczy które lubię i które mnie lubią.

Zacznę od tego, że dzisiaj będę wyglądać świetnie a pogoda tylko w tym pomaga.

Pogoda i muzyka.

Będę wyglądać świetnie – będę się świetnie czuć.

Ja będę się świetnie czuć to wszyscy wokół mnie też .

Taka moja egocentryczna filozofia życiowa.

Jak na razie się sprawdza.

 

A szaleństwo na dziś....

Nie włożę stanika! Tak. Taki czad.

I włożę nieprzyzwoicie krótkie spodenki.

Jeszcze mogę pokazywać nogi.

I pojedziemy nad stawy karmić ptaki...

I dzisiaj nie wlezę na ten konar nad wodą i nie wpadnę do chaszczy jak ostatnio...

A może wlezę... kto mnie tam wie...

 

I tyle... Tylko tyle mi potrzeba, żeby pomyśleć sobie, że jestem szczęśliwa.

A jak jestem szczęśliwa to i Meksyk  jakiś będzie. :)))

 

 

I on sobie śpiewa... i ja nie znam tego języka a rozumiem.

Muszę zrobić taką swoją wyliczankę. :)

 

 



Podziel się:

komentarze (19) | dodaj komentarz

Szept

piątek, 27 kwietnia 2012 14:25

 

 

Czasami mam takie myśli o których nie powiedziałabym nikomu....

Nikomu.

Nawet sama ze sobą nie chce o nich rozmawiać..

 

I co z takimi myślami zrobić?

Odpędzać?

Łapać?

Czy udawać że ich nie ma?

 

A może wyszeptać...  Słowa szeptane mają wielką moc.

O wiele większą od tych wykrzyczanych.

 

Jeśli je wyszeptam tak, żeby nikt nie usłyszał... pozbędę się ich a one nadal pozostaną tajemnicą.

 

Wyszeptałam.

Pomogło.

 

 

 

 

 

 

 

Nie wiem jaki to samochód... Ten najważniejszy w tym teledysku, ten biały. Nie mogę rozpoznać marki.

 

Ale ten drugi to Rolls Royce dokładnie, Silver Shadow. Obok Bentleya, synonim angielskiej klasy, elegancji i wytworności.

Nie pociąga mnie. Nie chciałabym takim jeździć ale jest w Royce’ie coś, co wzbudza we mnie emocje.

 

Statuetka

Skrzydlata kobieta – "The Spirit of Ecstazy" – "Duch Ekstazy", nazywana też Flying Lady.

 

Baron John Walter Edward Douglas-Scott-Montagu kupił sobie właśnie taki samochód, idealny do jego pozycji społecznej. Zapragnął jednak by auto zdobiła wyjątkowa rzecz, która nada pojazdowi oryginalności.

Udał się więc do swojego przyjaciela i rzeźbiarza w jednym Charles’a Sykes’a  i poprosił o wykonanie czegoś w rodzaju prywatnego znaku firmowego.

Artysta wykonał zamówienie, kobietę w zwiewnych szatach z palcem na ustach, nazwał ją „The Whisper” – „Szept”. Pierwowzorem dla posążka miała być piękna i inteligentna kochanka barona i jego sekretarka zarazem, panna Eleanor Thorton. Płomienny romans choć nigdy nie przeistoczył się w oficjalny związek był faktem o którym wiedzieli wszyscy.

 

Figurka była tak udana, iż została zauważona przez firmę Rolls Royce, która zwróciła się do rzeźbiarza z prośbą o wykonanie statuetki – oficjalnego znaku rozpoznawczego. I tak powstała „Ekstaza”, która choć inna od „Szeptu” zachowała ponoć kształty i wdzięki pięknej Eleonor.

 

 

Panna Thorton zginęła w katastrofie transatlantyku, będąc w podróży służbowej razem z baronem. On przeżył. Ponoć nie zdołał jej uratować gdyż wyślizgnęła mu się z rąk. Do rodziny miał wysłać telegram o treści:

 

„Zginęła bo za słabo ją trzymałem”

 

Pasja, zamiłowanie, namiętność to dzięki nim powstają najpiękniejsze rzeczy.

Najgorzej jest jak emocje zaczyna wypierać wyrachowanie.

 

A to słynny latający duch ekstazy, który we współczesnych Rollsach ma specjalny mechanizm chowający statuetkę na życzenie właściciela przed wścibskimi oczami albo... złodziejami.

 

 

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  44 444 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Otym co mnie elektryzuje. Komentarz do rzeczy, które bez komentarza zostać powinny. O błahostkach, które są bardzo ważne. O wielkich sprawach, które tak naprawdę mnie nie obchodzą. O porankach w,...

więcej...

Otym co mnie elektryzuje. Komentarz do rzeczy, które bez komentarza zostać powinny. O błahostkach, które są bardzo ważne. O wielkich sprawach, które tak naprawdę mnie nie obchodzą. O porankach w, których budzik zwiastuje koniec świata. I wieczorach. Tych ciągnących się jak guma do żucia i tych, co to wystrzeliły jak pęknięta gumka w majtkach. Tak ... sama nie wiem o czym będzie ten blog. Cytując klasyka: "zobaczy się..."

schowaj...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 15.04.2012 20:30:54
  • autor: xxx
  • treść: Pe³en ¿y...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 30.01.2012 21:09:37
  • autor: ontongant
  • punkty: 100
  • treść: How do you last game...

Lubię to